18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Atak wilków w Szymbarku.W nocy z soboty na niedzielę zagryzły we wsi trzy psy. Uwaga, drastyczne [ZDJĘCIA]!

Agnieszka Nigbor-Chmura
To nie pierwszy raz, gdy pod dom Jana Wierzbickiego podeszła wataha wilków.
To nie pierwszy raz, gdy pod dom Jana Wierzbickiego podeszła wataha wilków. Pixabay
W nocy z soboty na niedzielę na wzgórzu nad krzyżem milenijnym na granicy Siar, Sękowej i Szymbarku wilki podeszły do domostw i zagryzły trzy psy. Gospodarz znalazł zagryzione zwierzęta rano, gdy zobaczył, że nad łąką latają ptasie drapieżniki. Poszedł w miejsce, nad którym krążyły ptaki i zobaczył szczątki swoich zwierząt.

Dziwnie cicho było tego ranka. Gospodarza nie zbudziły czworonogi, które wiedzą, że to pora na powitanie i miskę karmy. Gdy otworzył drzwi, czekała przy nich tylko jedna suczka. Mimo nawoływania, reszta psów nie przybiegła, jak zwykle. Podejrzewał, że stało się coś złego. Gdy nad łąką poniżej domu zobaczył krążące kruki, przypuszczał, że zwierzęta zginęły.

Na miejscu zobaczył ślady walki, krew i wilcze, potężne łapy odbite na resztach śniegu, który w tym miejscu leży jeszcze w cieniu drzew. Gdzieniegdzie rozwleczone były a to łapa, a to fragmenty wnętrzności, porzuconych przez drapieżniki.

Jan Wierzbicki mieszka w tym miejscu od kilkudziesięciu lat. Mówi, że gdy hodował jeszcze zwierzęta gospodarskie - owce czy bydło, wilków w tej okolicy nie było.

Wilki nigdy nie atakowały zwierząt domowych

- Zwierzęta spędzały całe dnie na pastwiskach i nigdy nie zdarzyło się, by któreś ucierpiało, czy zostało pożarte przez wilki

- mówi.

Tej nocy wilki podeszły do domostw cicho, jak złodzieje. Zwęszone przez psy, sprowokowały je do odejścia od domu, niedaleko bo 150, może 200 metrów poniżej domu pana Jana. To tak rozegrała się batalia o życie, którą przegrały domowe zwierzaki.

- Nie ma się czemu dziwić. Jeśli zaatakowała je wataha, którą widziałem, gdy spadł pierwszy tej zimy śnieg, to nie miały szans

- mówi Wierzbicki.

Widział watahę

Wtedy pod okna domu podeszło siedem wilków.

- Obudził mnie jazgot. Włączyłem światło, otworzyłem okno i przeraziłem się, gdy zobaczyłem, jak wilki atakują moje psy. Krzyczałem. Psy wbiły się pod stół i ławkę i nie były już tak łatwym łupem. Wtedy ocaliłem swoje zwierzęta

- opowiada mężczyzna.

Z czterech czworonogów pana Jana ocalała jedna suczka. - Jest największa, ma najdłuższe nogi, pewnie zdołała uciec - domyśla się.

Pan Jan przypuszcza, że wilki z lasu wypłoszyli poszukiwacze jelenich zrzutów. Teraz, gdy w lasach zszedł śnieg, dużo jest takich osób, które szukają poroży. W tygodniu, nikt na to nie ma czasu, ale poszukiwacze pojawiają się w lasach właśnie w weekend.


ZOBACZ TAKŻE: Mieszkańcy gminy Białowieża obawiają się wilków. Domagają się interwencji lokalnych władz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Drastyczne zdjęcia hehe...

Czyli poniżej 18 lat nie chodźcie dzieci do sklepu mięsnego.

Dodaj ogłoszenie