Hit rundy dla LKS Czeluśnica. Pierwsza porażka LKS Skołyszyn [ZDJĘCIA]

Bogdan Hućko
Bogdan Hućko
Udostępnij:
W meczu XX kolejki klasy A – grupa III, rozegranym 15 maja, lider LKS Czeluśnica wygrał z wiceliderem LKS Skołyszyn 2-0. Zwycięstwo gospodarzom nie przyszło łatwo. Skołyszyn od 29. minuty grał w dziesięciu. Drużyna trenera Zdzisława Żmigrodzkiego przegrała oficjalnie pierwszy mecz (bo na boisku uległa już Sobniowowi Jasło 0-1, ale spotkanie zostało zweryfikowane jako walkower 3-0). Natomiast LKS Czeluśnica zrewanżował się za jedyną porażkę, jaką poniósł w rundzie jesiennej w Skołyszynie 1-2.

Mecz dwóch spadkowiczów z V ligi, rywalizujących o powrót na ten szczebel rozgrywek, zapowiadał się jako szlagier. Było to bez wątpienia wydarzenie nie tylko XX kolejki. Już na kilka dni przed meczem atmosferę wydarzenia podgrzało Kolegium Sędziów OZPN w Krośnie, które nie podało obsady sędziowskiej w tym jedynym meczu. W środowisku piłkarskim zaczęły się pojawiać domysły i spekulacje. Po przecieku z KS OZPN Krosno, że arbitrem głównym ma być Paweł Pitak, nieoficjalnie wiadomo, że LKS Skołyszyn poprosił o zmianę sędziego. Mówiło się nawet, że rozjemcami tak ważnego meczu powinni być przedstawiciele KS Dębica. Władze sędziowskie utajniły obsadę meczu w Czeluśnicy, ale decyzji - na prośbę LKS Skołyszyn – nie zmieniły. Sędzią głównym został Paweł Pitak, co podniosło adrenalinę w obozie skołyszyńskim przed samym meczem.

Klub ze Skołyszyna ma swoje powody, dlaczego nie życzy sobie tego arbitra w tak ważnym meczu, ale oficjalnie argumentów nie podał. Żółte kartki dla Norberta Myśliwca (15 minuta) i Mateusza Jankowicza (18) tylko utwierdziły gości w przedmeczowych obawach. Obydwa kartoniki za dyskusje z arbitrem. Zdenerwował się trener Zdzisław Żmigrodzki na swoich zawodników, krzycząc do nich, że nie pamiętają co mówił im przed meczem: żadnych rozmów z sędzią, bo każdy pretekst będzie wykorzystany do ukarania. Dwie żółte kartki dla kluczowych graczy, w tym dla kapitana drużyny, grającego na środku obrony, to był wyraźny sygnał, że sędzia nie będzie tolerował żadnych uwag ze strony zawodników. Paweł Pitak pokazał szybko, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości, kto rządzi na boisku.

Tyle zakulisowej otoczki, mającej jednak wpływ na atmosferę meczu. W sportowym wydaniu obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko, może nie stojące na porywającym poziomie, ale trzymające w napięciu kibiców obu drużyn. Stawka meczu trochę jakby paraliżowała gospodarzy, którzy czuli presję i grali niedokładnie, nerwowo. Dużo było męskiej walki, agresywności, ale nie był to brutalny mecz. Zawodnicy obu drużyn wzajemnie się szanowali. Nikomu nie udało się zdominować rywala. Mimo trochę chaotycznej gry, groźniejsze strzały z dystansu oddali gospodarze. Świetnie w bramce Skołyszyna spisywał się Łukasz Kuryj, który odbijał piłkę poza linię końcową boiska po strzałach Jakuba Frączka (8 minuta) i Patryka Tłuściaka (22). Potężnym uderzeniem próbował zaskoczyć doświadczonego golkipera gości Przemysław Musiał, ale nie trafił w bramkę (25 minuta). Goście oddali w tym okresie gry jeden celny strzał (13 minuta), ale uderzenie Patryka Korneusza było zbyt słabe i w środek bramki, by mogło zaskoczyć Adriana Musiała.

Od 29. minuty Skołyszyn grał w dziesięciu. Norbert Myśliwiec, mający już na swoim koncie żółtą kartkę, sfaulował w narożniku boiska Szymona Sabika i sędzia pokazał mu drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. To było wielkie osłabienie zespołu gości, zwłaszcza w meczu o taką stawkę. Skołyszyn po stracie jednego zawodnika zareagował bardzo pozytywnie. Podjął walkę, zagrał z jeszcze większą determinacją i nie było widać różnicy liczebnej na boisku. Natomiast Czeluśnica nadal miała problemy z budowaniem płynnych akcji. Najlepiej prezentowała się formacja defensywna z Szymonem Sabikiem i Jarosławem Muzyką, którzy nie dopuszczali do groźnych sytuacji w polu karnym. Gospodarze byli bliscy objęcia prowadzenia w 45+1 minucie, ale Patryk Tłuściak w dogodnej sytuacji nie trafił w bramkę. W przedłużonej pierwszej części meczu o minutę znów było nerwowo w boksie Skołyszyna, bo po zagraniu z rzutu wolnego, gdy piłka była w powietrzu, sędzia zagwizdał koniec I połowy…

Po przerwie Czeluśnica zaatakowała i w 53. minucie kapitalną obroną strzału Patryka Tłuściaka popisał się znów Łukasz Kuryj. Po centrze z rogu, strzelał Wojciech Munia i piłka przeleciała blisko słupka bramki gości. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko, rozgrywane na dużej intensywności, ale bez dogodnych sytuacji podbramkowych. Trener gości w 58. minucie posłał do boju szybkiego Pawła Berkowicza i szkoleniowiec Czeluśnicy Robert Cionek reagował zmianą ustawienia personalnego na boisku. Paweł Berkowicz napsuł trochę krwi defensywie gospodarzy, raz uciekł obrońcom i w znalazł się w sytuacji sam przed bramkarzem, ale asystent sędziego zasygnalizował pozycję spaloną młodego zawodnika Skołyszyna.

Losy meczu rozstrzygnęły się w najmniej spodziewanym momencie. Wprawdzie od 75. minuty Czeluśnica zepchnęła rywali do obrony i miała optyczną przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Zanosiło się na remis. Gospodarze objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu – paradoksalnie – najlepszego zawodnika na boisku Marka Zawiszy, który klatką piersiową odgrywał piłkę do Łukasza Kuryja. Zabrakło komunikacji w szeregach gości i futbolówka wturlała się do bramki obok bezradnego golkipera. Utrata gola poderwała do walki gości, którzy w 82. minucie byli bliscy wyrównania. Po strzale Pawła Berkowicza, Adrian Musiał odbił piłkę, ale Marek Zawisza przestrzelił nad poprzeczką. Sześć minut później Grzegorz Labut przymierzył poniżej spojenia słupka z poprzeczką, ale Adrian Musiał zdołał końcami palców (a nie jest to wysoki zawodnik) odbić piłkę poza linię końcową boiska. W 90. minucie Czeluśnica wyprowadziła kontratak. Łukasz Kalityński zagrał do Mateusza Kuzio, który niczym sprinter ruszył na bramkę gości. Szarżę zakończył strzałem nie do obrony.

Dla nowego trenera Czeluśnicy Roberta Cionka, był to drugi mecz.

– Trudny mecz dla nas. Nie narzuciliśmy swojego rytmu i tempa gry, o którym mówiliśmy przed spotkaniem. Mecz o stawkę, prestiżowy na pewno usztywnił chłopaków. Skołyszyn mądrze się bronił większą ilością zawodników i przez długi czas nie mieliśmy pomysłu. Były podejmowane złe decyzje. Ciężko było coś zmienić, zostały stare nawyki, ale cieszy zwycięstwo

– powiedział Robert Cionek.
Szkoleniowiec Czeluśnicy zmienił ustawienie w porównaniu z wcześniejszymi meczami.

– Zagraliśmy w środku dwójką defensywnych i dwójką ofensywnych zawodników. Mieliśmy pomysł na grę, bo oglądałem poprzedni mecz Skołyszyna, ale to był inny przeciwnik

– zaznaczył Robert Cionek.

Trener Skołyszyna Zdzisław Żmigrodzki długo nie mógł pogodzić się z porażką.

– Widziałem Czeluśnicę w kilku meczach i wiedziałem, że gdy oddamy im połowę boiska, to będziemy umiejętnie przesuwać i czekać na swoją szansę. Miał taką przy wyniku 0-0 Paweł Berkowicz, ale podobno był minimalnie na pozycji spalonej. Nie wiem. Ciężko gra się w dziesięciu przez 60 minut. Prosiłem chłopaków, żeby nie dyskutowali, nie wdawali się w rozmowy. Druga żółta za ewidentny faul. Gdy haruje się w dziesięciu na całej długości i szerokości boiska, to musi się odbić na postawie drużyny. Gramy dalej, nic na siłę. Czy taka wygrana cieszy rywali? Myślę, że nie

– powiedział Zdzisław Żmigrodzki.

Mecz XX kolejki (15 maja):
LKS Czeluśnica – LKS Skołyszyn 2-0 (0-0)
1-0 Marek Zawisza (78, samobójcza), 2-0 Mateusz Kuzio (90)

Czeluśnica: Adrian Musiał - Jarosław Muzyka, Przemysław Musiał, Szymon Sabik, Konrad Gogosz - Andrzej Jakubowski - Patryk Tłuściak, Jakub Frączek (85 Paweł Wiklowski), Wojciech Munia (60 Łukasz Kalityński), Hubert Wanat - Mateusz Kuzio; na ławce rezerwowych: Arkadiusz Niezgoda, Norbert Kociuba, Bartosz Trybek, Michał Majka młodszy; trener Robert Cionek.
Skołyszyn: Łukasz Kuryj - Patryk Marszałek, Tomasz Syzdek, Mateusz Jankowicz, Jacek Kaszycki - Marek Zawisza, Jakub Zawisza (85 Bogdan Rąpała) – Mateusz Skrzyszowski (58 Paweł Berkowicz), Norbert Myśliwiec, Patryk Korneusz - Grzegorz Labut; na ławce rezerwowych: Przemysław Wierzgacz, Mariusz Kurczaba, Kacper Zaklikiewicz, Jakub Warchoł; trener Zdzisław Żmigrodzki.
Sędziowali: Paweł Pitak oraz Piotr Kochański i Edward Szczurek. Żółte kartki: Norbert Myśliwiec, Mateusz Jankowicz, Paweł Berkowicz, trener Zdzisław Żmigrodzki; czerwona: Norbert Myśliwiec (29, druga żółta). Widzów ponad 300.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie