Jasielscy siatkarze przegrywali już 0-2, a mimo to pokonali Kęczanina Kęty w tie-breaku

Bogdan Hućko
Udostępnij:
Siatkarze MKS MOSiR Gamrat Jasło wygrali w sobotę (20 listopada) - po trwającym 140 minut meczu - z Kęczaninem Kęty 3-2. Po dwóch z rzędu porażkach, wygrali szósty mecz w sezonie, a pierwszy raz za dwa punkty w tie-breaku.

Jasielska drużyna zaczęła mecz bardzo źle. Wprawdzie po zagrywce Szymona Sobonia prowadziła 1-0, ale zanim gra zaczęła się na dobre, to przegrywała błyskawicznie 2-6. Przyjezdni górowali nad teamem Bartosza Kilara w przyjęciu, nie do zatrzymania w ataku był Maciej Tupta, a swoje dokładał także środkowy Bartosz Buniak. Gospodarze popełnili mnóstwo własnych błędów i jedynie nielicznymi zbiciami Rafała Matuły i Arkadiusza Kościółka próbowali nawiązać walkę. W końcówce I seta gonili wynik, ale praktycznie wszystko już było rozstrzygnięte znacznie wcześniej.

W II secie - po wyrównanym początku - jaślanom udało się odskoczyć nawet na 2 punkty (9-7), ale to Kęczanin odrabiał straty i znów obejmował prowadzenie. Błąd przytrafił się nawet Maciejowi Tupcie, a Wojciech Gruszka nie skończył ataku i MKS znów prowadził 19-18. Trener gości reagował bardzo szybko i poprosił o czas. W emocjonującej końcówce seta Kamil Warzocha asem serwisowym znów wyprowadził jaślan na prowadzenie 22-21, ale Rafał Matuła nie trafił w boisko (23-24), by za chwilę zapunktować (24-24). Skuteczniejsi byli goście, a seta skończył atakiem Maciej Tupta.

- Rywal bardzo niewygodny, zaskoczył nas skuteczną grą. Nie potrafiliśmy zareagować na ich dobrą grę. Dużą przewagę stworzyli sobie na środku siatki i na lewym skrzydle. Zabrali nam pierwszą akcję, którą mamy zawsze

- oceniał początek meczu Kamil Warzocha, grający II trener jasielskiego zespołu.

Był to dopiero przedsmak emocji, czekających kibiców w III secie. Jasielska drużyna prowadziła od początku, zmuszając dobrą grą do błędów siatkarzy Kęczanina. Arkadiusz Kościółek popisał się dwoma asami serwisowymi, a po jego zagrywce MKS zdobył 8 punktów z rzędu. Gospodarze prowadzili 14-4 i bardzo szybko roztrwonili przewagę. Po zablokowaniu Anatola Lejki, Kęczanin doprowadził do stanu po 22! Na szczęście Michał Hruby zepsuł zagrywkę, a skutecznym atakiem popisał się Bartosz Lasocki.

Niezwykle zacięty był IV set - punkt za punkt. Żadna z drużyn nie miała większej przewagi niż 2 oczka. Kęczanin jakby nie wytrzymał trudów meczu. Jaślanie prezentowali się lepiej fizycznie, ale przede wszystkim zdecydowanie lepiej zagrali. To rywale zaczęli popełniać proste błędy. Seta efektownym atakiem zakończył Kamil Warzocha.

W tie-breaku MKS zaczął od mocnej zagrywki Szymona Sobonia i było 4-0. Kapitan jaślan minimalnie pomylił się dopiero za piątym razem. Zbudowana na początku seta przewaga nie była ani przez moment zagrożona. Gospodarze zdominowali zespół z Kęt, który jakby nie wytrzymał kondycyjnie. Mecz zakończył skutecznym atakiem Kamil Warzocha.

- Fizycznie wytrzymaliśmy mecz, ale najważniejsze, że wyciągnęliśmy wnioski z przegranych setów, poprawialiśmy naszą grę z seta na set. Nasi środkowi zaczęli lepiej reagować, zagraliśmy poprawnie w obronie i bloku. Czasami przesadzamy z ilością błędów własnych i wpadamy w marazm. Ograniczyliśmy ilość błędów własnych do minimum i rywale zaczęli popełniać, mimo, iż pierwsze dwa sety grali bardzo skutecznie, to sytuacja się odwróciła

- podkreślił Kamil Warzocha.

W najbliższą środę (24 listopada, godz. 19) MKS Gamrat MOSiR Jasło rozegra kolejny mecz w Krośnie z Karpatami, a w sobotę (27 listopada, godz. 17) we własnej hali z TKS Tychy.

Mecz IX kolejki (20 listopada):
MKS Gamrat MOSiR Jasło - Kęczanin Kęty 3-2 (20-25, 25-27, 25-23, 25-22, 15-10)

MKS: Szymon Soboń, Kamil Warzocha, Bartosz Lasocki, Rafał Matuła, Arkadiusz Kościółek, Mateusz Armata, Jakub Opoń (libero), Piotr Kulikowski (libero) oraz Bartosz Soboń, Mikołaj Pezda, Anatol Lejko, Paweł Czupik; I trener Bartosz Kilar, II trener Kamil Warzocha.
Kęczanin: Arkadiusz Błasiak, Wojciech Gruszka, Bartosz Buniak, Maciej Tupta, Mateusz Błasiak, Igor Sablik, Cristiano Gutt (libero) oraz Konrad Jantos, Jan Skudlarski, Michał Hruby; trener Maciej Gruszka, asystent Mateusz Błasiak.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie