Tomasz M. z Jasła znów oszukał ludzi na setki tysięcy złotych. Tym razem jako dekarz

Jakub Hap
Jakub Hap
Jesień 2019 r. Tomasz M. na ławie oskarżonych w krośnieńskim sądzie.
Jesień 2019 r. Tomasz M. na ławie oskarżonych w krośnieńskim sądzie. Jakub Hap
Wyroków skazujących, które ma na koncie jest tak dużo, że ciężko się w nich połapać. Choć przebywa w więzieniu i karę odbywać ma do 2038 roku co jakiś czas wychodzi na przepustki i oszukuje kolejnych ludzi. Wkrótce Tomasz M. z Jasła usłyszy kolejne zarzuty karne.

O M. i jego metodach na wzbogacanie się pisaliśmy już niejednokrotnie. W skali ogólnopolskiej zrobiło się o nim głośno kilka lat temu, za sprawą interesu związanego z budową domków drewnianych. Dał mu spory zysk, choć domków nie stawiał (poza nielicznymi wyjątkami). Jego pomysł na biznes jest prosty - podpisywanie umów z klientami, pobieranie niemałych zaliczek i nierealizowanie zobowiązań. A wszystko to ma miejsce podczas… przerw w odbywaniu kary pozbawienia wolności, jakie są mu udzielane w związku z problemami zdrowotnymi.

Taką przerwę odbywał też jesienią 2019 r., gdy mając już w kartotekach przeszło 40 wyroków skazujących za oszustwa i będąc objętym zakazem prowadzenia działalności gospodarczej ponownie został uznany winnym. Tym razem w procesie będącym następstwem pozwu zbiorowego. Złożyło go prawie pięćdziesięciu pokrzywdzonych, których, wraz z Bogdanem J., wykiwał na łączną kwotę sięgającą 500 tys. złotych. Jak stwierdził sam sędzia - raczej ich nie odzyskają. Kolejny niekorzystny wyrok nie zniechęcił jaślanina do kontynuowania niecnego procederu. Choć sąd wydłużył mu okres odsiadki, za kratki wrócił dopiero w sierpniu ub. roku. Nim stawił się w zakładzie karnym, oszukiwał kolejnych naiwnych inwestorów - z nowym kompanem, Wiesławem B. Pisaliśmy już o tym przed rokiem, gdy skontaktowała się z nami kolejna „ofiara” Tomasza M. Jak się okazuje, w okresie od marca do września 2020 r. M. i B. naciągnęli 21 osób, inkasując od nich łącznie ok. 430 tysięcy złotych. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Strzyżowie.

- Firma, głównie oferująca usługi dekarskie, pokrycie czy wymianę poszycia dachu, ale też np. wykonanie konstrukcji altanki oficjalnie należała do B. On również w przeszłości był karany za podobne czyny, kilka lat temu prowadziliśmy postępowanie w jego sprawie. Tomasz M. pracował u niego, był jakby pełnomocnikiem, miał dostęp do komputerów, wszystkich dokumentów. Poznali się w zakładzie karnym, proceder prowadzili wspólnie i w porozumieniu. Ogłaszali się w internecie, podpisywali umowy, brali zaliczki na różne kwoty, które udawało im się wynegocjować - od 10, do nawet prawie 90 tysięcy złotych - a potem nie przystępowali do prac. Może w dwóch-trzech przypadkach jej rozpoczęli, ostatecznie i tak nie wywiązując się z umowy. Pokrzywdzeni, mieszkańcy m.in. Strzyżowa i okolic, ale też Rzeszowa, Przemyśla, Racławówki, Sędziszowa Małopolskiego, Frysztaka, Brzozowa nie odzyskali przekazanych pieniędzy. Firma miała siedzibę w Strzyżowie, ale zarejestrowana była w okolicach Sędziszowa Małopolskiego, gdzie mieszka B.

- mówi prokurator Jacek Złotek ze strzyżowskiej prokuratury.

Zdaniem śledczych M. i B. działali wspólnie i w porozumieniu. Zostaną im przedstawione cztery zarzuty, odnoszące się do przestępstw ujętych w art. 286 par. 1 oraz 284 par. 2 Kodeksu karnego. Pierwszy dotyczy doprowadzania innych osób do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem (poprzez wprowadzenie w błąd, niewywiązanie się z umowy), drugi przywłaszczenia mienia.

- W toku procederu wypożyczali różne przedmioty, sprzęt budowlany - rusztowania, wózki - nie zwracając właścicielom. Albo porzucali gdzieś, albo sprzedawali. Wózek, który wzięli od jednego mężczyzny znaleźliśmy pod Łodzią, został sprzedany za 70 tysięcy. Nie zapłacili też za towar odebrany z hurtowni

- tłumaczy prok. Złotek.

M. przebywa w zakładzie karnym. Jak się okazuje, 25 lutego br. krośnieński sąd wydał kolejny wyrok łączny, na mocy którego ma pozostać za kratkami jeszcze przez siedemnaście lat - do 2038 roku.

- To jest recydywista, podobnie jak Wiesław B. Z dokumentów wynika, że Tomasz M. pierwszy wyrok usłyszał w 1994 r. Oszukuje od 27 lat

- kwituje prokurator Jacek Złotek.

Do tematu wrócimy.


**ZOBACZ TAKŻE:

**

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie