Wybudują zbiornik Kąty-Myscowa w sześć lat? Ekolodzy i eksperci: to nie ma sensu

Jakub Hap
Jakub Hap
Argumenty przeciwko budowie zbiornika przedstawiciele fundacji Greenmind i współpracujący z nimi fachowcy przedstawili na konferencji prasowej, którą zorganizowali w Jaśle.
Argumenty przeciwko budowie zbiornika przedstawiciele fundacji Greenmind i współpracujący z nimi fachowcy przedstawili na konferencji prasowej, którą zorganizowali w Jaśle. Jakub Hap
Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie zapowiedział, że zbiornik wodny Kąty-Myscowa powstanie do 2027 r. Aktywiści z Fundacji Greenmind i fachowcy, którzy wzięli głośną inwestycję pod lupę nie mają wątpliwości - wprowadzenie tych planów w życie nie przyniesie niczego dobrego.

Zbiornik ma objąć swoim zasięgiem 427 hektarów, w tym 1 procent powierzchni Magurskiego Parku Narodowego. Jego budowa wymagać będzie przesiedlenia prawie 100 domów. Na przygotowanie dokumentacji pod inwestycję zabezpieczone zostały 33 mln zł. Pieniądze te pochodzą z funduszy Wód Polskich, budżetu państwa, Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska oraz Banku Światowego. Wszystkie niezbędne zgody mają zostać uzyskane do końca 2023 r., a sama budowa - jak podaje Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie - powinna zakończyć się jeszcze w 2027 r. - Oczekujemy na decyzję środowiskową. Za chwilę będziemy przygotowywali pełny projekt - mówił trzy tygodnie temu, podczas spotkania z dziennikarzami przy kładce na pograniczu Kątów i Myscowej szef PGWWP.

Jak w Nowym Jorku?

Daca liczy, że w działania warunkujące realizację zadania zaangażują się lokalne samorządy.

- Szacujemy, że inwestycja będzie kosztować około miliard złotych. Wody Polskie nie mają takich pieniędzy, muszą to być pieniądze z zewnątrz, być może (…) unijne. Teraz jest ten moment, żeby o te pieniądze zawalczyć -

tłumaczył.

W miejscu, gdzie ma powstać zbiornik towarzyszyli mu m.in. wójtowie Grzegorz Bara (gm. Nowy Żmigród) i Andrzej Stachurski (gm. Osiek Jasielski), przewodniczący Związku Gmin Dorzecza Wisłoki Andrzej Czernecki oraz starosta Adam Pawluś. Zgodnie zapewniali, że dołożą cegiełkę do tego, by doprowadzić inwestycję do finału.

- Zarząd powiatu zgłosił do województwa podkarpackiego budowę rury, która doprowadzałaby wodę z Jasielszczyzny aż do Mielca. Tak się dzieje w świecie! Tak jest z miastem Nowy Jork, które ciągnie wodę ponad 150 kilometrów z zapory na rzece, Mała wyspa Manhattan cały czas rośnie w górę, tam nigdy wody nie brakuje

- podkreślał gospodarz powiatu.

Urzędnicy z gminy Krempna, jak zapewniła jej sekretarz Katarzyna Maciejczyk przygotują już plan zagospodarowania przestrzennego uwzględniający powstanie tam osiedla dla mieszkańców zalanych terenów. M.in. z domem ludowym i kościołem.

- Jeśli ktoś będzie chciał się budować samodzielnie, to nie będziemy nikogo zmuszać, żeby zamieszkał na osiedlu

- precyzuje Małgorzata Wajda, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie.

Fachowcy: Są pewniejsze rozwiązania

Z mniejszym entuzjazmem wypowiadają się o zapowiadanej od dekad inwestycji przedstawiciele Fundacji Greenmind i współpracujący z nią eksperci zajmujący się m.in. gospodarką wodną.

Jak podkreśla szef fundacji Jacek Engel, sztuczne zbiorniki wodne negatywnie wpływają zarówno na środowisko wodne, ryby, jak i ludzi, lokalne społeczności. Dowodzą temu liczne badania naukowe, wyniki analiz podobnych inwestycji na całym świecie.

- Zbiornik oddziałuje na bardzo dużej odległości, setki kilometrów poniżej, i setki powyżej (…). W części górnej, gdzie rzeka do niego wpada występują często podtopienia (…), a poniżej (…) następuje obniżenie poziomu wód gruntowych (…), dobrze uwilgotnione wcześniej łąki i pastwiska są przesuszane

- tłumaczy Engel.

Zaznacza jednak, że sztuczny zbiornik najbardziej uderza w ludzi.

- W przypadku tego zbiornika dojdzie do zalania budynków, przymusowych wysiedleń mieszkańców Myscowej, Kątów z przysiółka Zagrody, kawałka Polan i Krempnej. Również tych pod budowę, gdzie nie będzie wody, ale będą prowadzone roboty ziemne. To wszystko doprowadzi do kompletnego zerwania więzi społecznej, bo ci ludzie żyją w przestrzeni uporządkowanej, każdy ma sąsiada, a nagle będą sztucznie mieszani, porozrzucani np. na różne osiedla. Dla takiej społeczności jak Myscowa to byłaby katastrofa. Tracąc pastwiska, grunty orne, zakłady mieszkańcy zostaną pozbawieni źródeł utrzymania

- zauważa szef Greenmindu.

Sensu stworzenia zbiornika nie widzi także Celina Rataj, przez wiele lat związana z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Na zlecenie Fundacji Greenmind przeanalizowała zasadność inwestycji w kontekście bieżących i prognozowanych potrzeb wodnych w powiecie jasielskim.

- Struktura zużycia wody jest na tym terenie zupełnie inna niż w Polsce i na świecie. Większość wody, bo aż 66 proc. zużywa gospodarka komunalna, w mniejszym zakresie pobierana jest na potrzeby przemysłu, przy czym w okolicy nie ma przemysłu wodochłonnego, a takim jest przede wszystkim hutnictwo szkła i przetwarzanie tworzyw sztucznych. Rolnictwo wykorzystuje tu nieznaczące ilości wody

- wyjaśnia Rataj.

Przypomina, że jednym z argumentów za budową zbiornika ma być rzekomy, prognozowany wzrost liczby ludności w regionie, użytkowników wody komunalnej.

- Przyjęto, że jednostkowe użycie wody na osobę będzie wynosiło 160 litrów na dobę. Wszystkie te dane, nawet dla okresu, kiedy tworzono opracowanie, a było to w 2002 r. są mocno zawyżone. Planowane jest stuprocentowe zwodociągowanie terenu wokół zbiornika, co w rzeczywistości jest nierealne, bo mówimy o rejonie o bardzo rozproszonej zabudowie, gdzie tworzenie wodociągów komunalnych nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Koszty byłyby tak ogromne, że nikt nie chciałby płacić za tę wodę. Tym bardziej że istnieją zasoby lokalne, studnie, które umożliwiają tworzenie indywidualnych lub grupowych źródeł wody. Co istotne, w całym badanym okresie, czyli latach 2010-2018 zużycie wody w powiecie zmniejszyło się - w przemyśle o 32 procent, mimo dynamicznego rozwoju przemysłu dynamicznego (…), na potrzeby komunalne (…) o 7 procent

- wymienia ekspertka Fundacji Greenmind.

I dementuje powielaną nieprawdę - wszystko wskazuje na to, że region będzie się wyludniał.

- Z prognoz GUS wynika, że do 2050 r. nastąpi spadek liczby ludności o ok. 12 procent. Według moich badań, zapotrzebowanie na wodę wynosi tutaj 74 litry na dobę, w Polsce zużywa się 100 litrów. Wszystko to dowodzi, że zbiornik nie jest niezbędny pod kątem zapotrzebowania na wodę

- kwituje Celina Rataj.

W podobnym tonie wypowiada się Roman Konieczny, ekspert ds. ochrony przeciwpowodziowej. Nie ma on wątpliwości, że jeżeli zbiornik miałby chronić Jasło i Podkarpacie przed skutkami wylewania rzek - a to podawane jest jako główny cel inwestycji - to tylko w stopniu nieznacznym.

- To, co przekazuje się ludziom, z profesjonalnego punktu widzenia najczęściej jest nieprawdą. Deklaruje się, że zbiornik pozwoli na wyeliminowanie powodzi w Jaśle (…). Zrobiliśmy modelowanie dla pracy zbiornika, które zostało przygotowane przez jednego z najlepszych ekspertów w Polsce od tego typu zagadnień, i wyszło, że na wejściu do Jasła, w okolicach Żółkowa będziemy mieli redukcję fali powodziowej jednoprocentowej (…), która średnio zdarza się raz na 100 lat na poziomie 1,45 m. To dużo, ale problem polega na tym, że wzdłuż Wisłoki nic nie ma, domy zalewane przez wodę jednoprocentową są dopiero w Krajowicach. Jest ich mniej więcej 47-48. Natomiast główna część zagrożonych obiektów znajduje się wzdłuż Jasiołki, tam ich jest 145. Można by powiedzieć, że zbiornik pozwoli na uratowanie tych 47-48 domów, ale nie bardzo jest to możliwe, bo poniżej węzła, czyli połączenia się Wisłoki z Jasiołką i Ropą skuteczność redukcji fal spada do 25 cm, maksymalnie 40 cm (…), więc te domy będą chronione w minimalnym stopniu (…). Proszę sobie wyobrazić, co będzie się działo dalej, np. w Mielcu, gdzie – podobnie jak w Dębicy – zdaniem polityków zbiornik też zredukuje w znacznym stopniu falę powodziową. Z opracowania, które zlecił sam Zarząd Gospodarki Wodnej wynika, że w obydwu miastach redukcja fali jest – jak napisali autorzy (…) – pomijalna, wynosi 1 procent. Trudno więc sobie wyobrazić, by zbiornik wnosił coś pozytywnego do ochrony ludzi mieszkających poniżej Jasła. On ma naprawdę niewielki wpływ na to, co będzie się działo

- tłumaczy Konieczny.

W opiniach ekspertów Fundacji Greenmind podejmowanie prób chronienia ludzi i mienia przed powodzią poprzez budowanie sztucznych zbiorników to polska domena. Twierdzą, że w innych krajach Europy, oraz za oceanem od dawna się od tego odchodzi. Istnieją bowiem skuteczniejsze rozwiązania.

- Jeden z programów amerykańskich, dotyczący obiektów często zalewanych, choć niekoniecznie bardzo, zakłada dwie opcje. Pierwsza: wyprowadzicie się stąd, my zajmiemy się przeprowadzką, dobrze zapłacimy. Druga: dofinansujemy zabezpieczenia domostw. Od końcówki lat 90. ub. wieku Amerykanie wykupili ok. 50 tysięcy budynków i zabezpieczyli setki tysięcy ludzi na terenach zalewowych. A te zabezpieczenia, w przypadku domów już istniejących polegają np. na montowaniu specjalnych blokad na oknach czy w drzwiach garażu, budowaniu obmurowań domów. A na etapie budowy budynki stawia się na nasypach. W Polsce takie rozwiązania też są stosowane, ale ludzie robią to na własną rękę. Warto podkreślić, że duża część domów zalewana jest nie przez wodę z zewnątrz, ale z kanalizacji. W takich przypadkach bardzo pomaga montaż zaworów na kanalizację

- stwierdza Konieczny.

Dziwi go, że w Polsce nie przeciwdziała się ryzyku powodzi bazując na rozwiązaniach, które sprawdzają się w innych krajach. Nie bazuje się na naturalnej retencji, która wdrożona w całej zlewni pozwoliłaby na złagodzenie skutków powodzi, ale i suszy. Nie bilansuje się nakładów przeznaczanych na usuwanie skutków powodzi z faktycznymi, długofalowymi korzyściami z takich działań.

- Wzdłuż Wisłoki, przed Jasłem powodzią jednoprocentową zagrożonych jest około 7400 budynków, które nie są chronione w żaden sposób, wałami itp. (…). 20 procent tych procent obiektów znajduje się w strefie tzw. płytkiej wody - kałuży do pół metra, która powoduje jakieś szkody, ale nie zwykle nie niesie ze sobą zagrożenia życia i jakichś drastycznych strat. Kolejne 20 procent to budynki, gdzie woda może osiągnąć od 0,5 do 2 metrów. Pozostałe zagrożone są wodą do 4 metrów. Z oficjalnych dokumentów Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej wynika, że strata dla powodzi jednoprocentowej wzdłuż całej Wisłoki to 750 mln złotych. Zrobiłem więc proste ćwiczenie. Założyłem, że tym, którzy są zagrożeni wodą do pół metra państwo daje 10 tys. zł na zabezpieczenie domów. Tym, co mają od 0,5 m do 2 m daje 50 tys. zł, a pozostałych 2800 budynków wykupuje za 300 tys. zł każdy. Koszt tego wszystkiego wyniesie około 750 milionów, więc jest porównywalny ze stratami

- wyjaśnia sugerując, że postawienie na rozwiązanie, jaki proponuje (z jednoczesną poprawą „kulejącego” w Polsce systemu ostrzegania przeciwpowodziowego, na co zwraca uwagę również Marta Wiśniewska z Greenmind) byłoby korzystne dla mieszkańców i przyrody o wiele bardziej, niż tworzenie zbiornika o wątpliwych atutach.

Z opiniami ekologów oraz ekspertów zgadza się Dominika Kościańska-Bomba z Myscowej. Zebrała podpisy 119 spośród niespełna 160 zagrożonych przesiedleniem mieszkańców wsi, którzy sprzeciwiają się budowy zbiornika. I ona zamierza walczyć o to, by nie powstał.

Z kolei Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Rzeszowie poinformował, że myscowianie będą mogli przedstawić swoje stanowisko w sprawie inwestycji w specjalnie zorganizowanej sondzie. Według dyrektor placówki przed dwoma laty, tylko ok. 20 procent z nich było „raczej na nie”, uzależniając podjęcie decyzji od warunków odszkodowania za wyprowadzenie się z Myscowej. Ilu zmieniło zdanie - przekonamy się niebawem.


**ZOBACZ TAKŻE:

**

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie