Z odwiertu Franciszek 1 nie wypływa już gaz ani ropa. Nie ma też, niestety, szans na wydobycie w Sękowej [ZDJĘCIA]

Halina Gajda
Halina Gajda
Mija właśnie rok od chwili, gdy w wielkanocną sobotę, nieczynny przez dekady odwiert Franciszek, postawił na nogi setki ludzi, od strażaków, geologów, samorządowców po pracowników Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, za to o Sękowej usłyszeli nawet w Stanach Zjednoczonych.

Franek, bo tak nieco pieszczotliwie, o odwiercie zwykliśmy teraz mówić, dzisiaj jest już spokojny. Nie ma śladu po wypływającej mieszaninie wody i ropy, nie płonie też gaz. Miejsce jest szczelnie ogrodzone. Bezpieczeństwo wszak, ponad wszystko.
Profesor Leszek Jankowski z krakowskiego oddziału Państwowego Instytutu Geologicznego tłumaczył nam wtedy, że mimo zakończonego wydobycia, pod ziemią wciąż tętni życie.
- Gaz, niewielkie ilości ropy i solanki migrują uskokami, szczelinami i pęknięciami i gromadzą się w tak zwanych pułapkach, czyli miejscach, w których niegdyś prowadzone było wydobycie – wyjaśniał nam.
Gdy dochodzi do zmian ciśnienia w dawnym złożu, gdy czasem dołączą do tego ruchy gazu, ropa i woda złożowa szukają miejsc naturalnego ujścia ku górze.

Koncesja ponad możliwości

Małgorzata Małuch, wójt gmin,y miała wtedy nadzieję, że przy dobrej chęci wielu stron, udałoby się doprowadzić do zmian, które pozwolą na eksploatację małych złóż bez ponoszenia takich samych kosztów, jak w przypadku masowego wydobycia.
- Wprawdzie nie dadzą one wielkich zysków, ale zabezpieczą teren przed erupcjami – mówiła z przekonaniem.
W ocenie Małuch, biorąc pod uwagę lokalne potrzeby, miałoby to sens, ale dla samorządów, barierą jest koncesja na wydobycie gazu – około sześciu milionów złotych. Dzisiaj nadzieje zgasły, można powiedzieć, że razem z Franciszkiem.
- Podjęliśmy różne działania i rozmowy, ale nie ma niestety możliwości prawych – komentuje po roku. - Wszystko rozbija się o koncesję, która kosztuje miliony i to, że nie ma rozróżnienia na małą i dużą eksploatację – dodaje.

Mimo iż gmina wydobywać na własne potrzeby nie może, to wciąż aktualne jest pytanie, co dalej z odwiertem. To zadaliśmy Annie Folcik z Działu Komunikacji i Public Relations sanockiego oddziału PGNIG. Odpowiedź nadeszła z Biura Prasowego spółki.
- Prace zabezpieczające połączone z obserwacją odwiertu trwały do końca czerwca. W lipcu 2019 roku wylot odwiertu zabezpieczono i ogrodzono. Jest on nadal monitorowany. Obecnie do odwiertu dopływa prawie niemierzalna ilość gazu, co oznacza, że sytuacja nie stwarza niebezpieczeństwa dla osób postronnych. Jednocześnie oznacza to jednak, że nie ma żadnych perspektyw dla wznowienia eksploatacji węglowodorów z odwiertu Franciszek – czytamy w niej.

Zamiast gazu – geotermia

Skoro nie gaz, to może ciepła woda z głębi ziemi? Nie tylko do ogrzewania mieszkań, ale też do basenów rekreacyjnych? Tematem geotermii żyliśmy przez ostatnie kilka lat. W końcu udało się, partnerski wniosek gminy Sękowa i Gorlic zyskał akceptację funduszu ochrony środowiska na odwiert poszukiwawczo-badawczy.
Procedura przetargowa dotycząca wyłonienia wykonawcy trwała kilka miesięcy. W najbliższych dniach ma dojść do podpisania umowy z wykonawcą, później prace przygotowawcze, logistyczne i w końcu praca w terenie. Odwiert ma mieć około trzech kilometrów głębokości. Na wyniki będziemy musieli poczekać do przyszłego roku.


ZOBACZ TEŻ: 6 rzeczy, których nie wiedziałeś o Pomniku Walk Rewolucyjnych w Rzeszowie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie