Ziemowit ma wielkie serce. 11-latek z Jasła zapuścił włosy na perukę dla chorej na raka [ZDJĘCIA]

Jakub Hap
Jakub Hap
Udostępnij:
11-letni Ziemowit Gajda z Jasła przez trzy lata zapuszczał włosy, by przekazać je na perukę dla obcej osoby po chemioterapii. Ścięte już 40-centymetrowe warkocze wysłał Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie!

Szlachetną inicjatywę chłopiec podjął samodzielnie. Była jego pomysłem.

- Zawsze, gdy szedłem do fryzjera, wszyscy mówili mi, że mam piękne, grube włosy, i że szkoda je ścinać. Kiedy więc w sierpniu 2019 roku przeczytałem w internecie o fundacji, która zbiera włosy na peruki dla dzieci chorych na raka pomyślałem, że moje włosy idealnie się do tego nadają. Jestem bardzo wrażliwy i takie dzieci zawsze mnie wzruszały. Chciałem jakoś im pomóc. Przekazanie włosów było jedyną formą pomocy, którą mogłem zaoferować. Wstępnie chciałem oddać je fundacji robiącej peruki tylko dla dzieci po chemioterapii, ale przez pandemię zawiesiła działalność. Dlatego postanowiłem sprawić radość jakiejś chorej kobiecie w ramach programu „Daj Włos!” Fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie!

- tłumaczy Ziemowit.

Młody bohater, na co dzień uczeń klasy 5b w Szkole Podstawowej nr 6 w Jaśle nie kryje, że wyzwanie nie było bułką z masłem.

- Okazało się, że takie dłuższe włosy przeszkadzają, latem było w nich gorąco, zimą niewygodnie pod czapką. Do tego to długie suszenie po pływaniu na basenie... Musiałem nauczyć się o nie dbać, pielęgnować je, wiązać gumką. Łatwo nie było. Zdarzało się, że mylono mnie z dziewczyną. Czasem przypadkowo, czasem z premedytacją. W szkole z czasem wszyscy się już z moją fryzurą oswoili i było ok, ale na ulicy słyszałem niekiedy złośliwe „hej dziewczynko”. W domu rodzice żartobliwie mówili do mnie Bon Jovi

- opowiada 11-latek.

Prawie 40-centymetrowe kosmyki poszły pod nożyczki w miniony piątek. Ziemowit na tyle się do nich przyzwyczaił, że obawiał się efektu po ścięciu.

- Kiedy pani fryzjerka uplotła regulaminowe warkoczyki, ścinała je jeden po drugim i odkładała na bok, byłem już spokojny. Wiedziałem, że to była dobra decyzja. Do domu wróciłem z nową fryzurą i paczuszką pięknych warkoczy, którą wysłałem do fundacji. Byłem z siebie dumny. W szkole usłyszałem od kolegów, że w końcu nie wyglądam jak baba, że teraz zasługuję na szacunek. Dla mnie najważniejsze jednak jest to, że wygrałem sam ze sobą, a dzięki temu ktoś będzie po prostu szczęśliwy

- podsumowuje Ziemowit Gajda.

Osoby, które chciałyby wziąć przykład z 11-latka o szczegółach akcji "Daj Włos!" mogą przeczytać TUTAJ.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

i Z GWIAZDAMI- zapowiedź

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie