Pochodzący z Jasła Dawid Juszczyk prawdziwym szczęśliwcem. Złoty kontrakt Gwardii Wrocław znalazł w... kawie

Bogdan Hućko
gwardiawroclaw.pl
Udostępnij:
Klub siatkarski Chemeko-System Gwardia Wrocław wraz ze swoim partnerem Etno Cafe przygotowali jedyną w swoim rodzaju akcję promocyjną dla kibiców klubu. Do wygrania był złoty kontrakt, dzięki któremu można było stać się pełnoprawnym zawodnikiem drużyny grającej w I lidze. Szczęśliwcem okazał się pochodzący z Jasła Dawid Juszczyk.

Zasady zabawy były bardzo proste – w 10 kawiarniach Etno Cafe oraz Bema Cafe we Wrocławiu była możliwość zakupienia limitowanej (300 opakowań) kawy gwardyjskiej. W środku jednej z kaw znajdował się złoty kontrakt, który był przepustką do świata Gwardii Wrocław. Pomysłodawcy akcji zachęcali do kupowania kawy i kusili nie byle czym.

- „Osoba, która znajdzie złoty kontrakt w kawie automatycznie stanie się zawodnikiem pierwszego zespołu. Otrzyma cały komplet meczowy wraz z nazwiskiem, przejdzie profesjonalne badania sportowe w centrum medycznym Sports Medic, zwiedzi palarnię kawy Etno, spróbuje świeżo paloną kawę, przygotowaną przez profesjonalnego baristę oraz - co najważniejsze – zagra w meczu podczas turnieju Orlen Cup. To nie koniec niespodzianek – szczęśliwy posiadacz stanie się pełnoprawnym członkiem Chemeko-System Gwardii Wrocław w sezonie 2021/2022”

- można było przeczytać na oficjalnej stronie wrocławskiego klubu.

- „Jeden z naszych kibiców będzie miał niepowtarzalną szansę poczuć się jak Charlie z Fabryki Czekolady i zdobędzie swój złoty bilet do siatkarskiego świata. To z całą pewnością będzie niezapomniana i niepowtarzalna przygoda”

- anonsował akcję prezes Gwardii Wrocław Łukasz Tobys, cytowany przez klubową stronę.
Akcja #zostańgwardzistą, pierwsza tego typu w Polsce, trwała od 3 do17 grudnia 2021 r. we wszystkich punktach Etno Cafe i Bema Cafe we Wrocławiu.

Zaczynał w Jaśle

W minioną środę (12 stycznia) klub oficjalnie przedstawił szczęśliwca ze złotym kontraktem. Został nim i tym samym zawodnikiem Gwardii Wrocław Dawid Juszczyk z Jasła. Notabene siostrzeniec Zbigniewa Dranki, emerytowanego dyrektora jasielskiego Młodzieżowego Domu Kultury, kolekcjonera i dokumentalisty wszystkiego co jasielskie.

Dawid Juszczyk w Jaśle był uczniem Szkoły Podstawowej nr 1 im. Romualda Traugutta oraz Gimnazjum nr 4. Jest absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej - Curie w Kołaczycach. Studiował kryminologię w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Obecnie mieszka w Warszawie, pracuje w branży turystycznej. Jest przede wszystkim wielkim fanem siatkówki. Prowadzi na FB stronę „Siatkarskie podróże”.

Siatkówką zainspirowała go Anna Idzik, prowadząca grupy najmłodsze w jasielskim MOSiR. Zaczął systematycznie trenować, będąc uczniem V lub VI klasy szkoły podstawowej. Grał w drużynach młodzików i kadetów, w wieku juniora zadebiutował w drużynie seniorów, balansującej wtedy między IV a III ligą.

- Po Annie Idzik, moim trenerem był świętej pamięci Jerzy Łaba, a potem Bartek Kilar, który wytrwał do dzisiaj

- wspomina Dawid Juszczyk.

Jako uczeń kołaczyckiego LO zdobył indeks do Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie i kontakt z wyczynową siatkówką trochę się Dawidowi Juszczykowi urwał.

- Nie było siatkarskiego klubu, ale nie przestałem interesować się tą dyscypliną sportu

- podkreśla w rozmowie z nami.

Postanowił pomóc przeznaczeniu

O siatkówce wie wszystko, śledzi na bieżąco wydarzenia w polskich ligach i oczywiście reprezentacji. Nie mogła mu umknąć akcja Gwardii Wrocław o złotym kontrakcie ukrytym w kawie.

- Gwardia przyciągnęła mnie działaniami marketingowymi, czy też wieloletnim planem i nie ukrywam, że od kilku lat bacznie ją obserwuję

- zaznacza jaślanin. Gdy usłyszał o akcji wrocławskiego klubu postanowił pomóc przeznaczeniu, zrealizować niespełnione marzenie o grze w profesjonalnej drużynie. Akurat wtedy przebywał w Omanie, ale poprosił o pomoc koleżankę.

- Kupienie trzystu kaw było niezbyt opłacalne

- śmieje się Dawid Juszczyk

- Łącznie kupiłem 26 kaw. Tydzień przeleżały w samochodzie. Przed świętami Bożego Narodzenia postanowiłem sprawdzić czy los uśmiechnął się do mnie. W trzeciej lub czwartej, dokładnie nie pamiętam, otworzonej kawie znalazłem bilet w kolorze złotym z informacją, że jestem tym szczęśliwcem. Było to moje niespełnione marzenie. Cieszę się, że los pozwolił mi w nieoczywisty sposób trafić do klubu

- nie kryje satysfakcji.

- Kolejne siatkarskie marzenie spełnione! Czasami szczęściu trzeba pomóc, by życiowy scenariusz był jeszcze bardziej szalony i pozytywny, ale dla takich momentów warto ryzykować! Spróbowałem i od dziś jestem oficjalnie zawodnikiem Chemeko-System Gwardia Wrocław, gdzie spełniam jedno z siatkarskich marzeń! Coś czuję, że to będzie ciekawy rok! Trzymajcie kciuki i widzimy się na meczach!

- napisał Dawid Juszczyk w mediach społecznościowych.

Szczęśliwiec spotkał się z zawodnikami Gwardii Wrocław.

- Przyjęli mnie bardzo sympatycznie. Spotkałem tam Lukasa Tichacka, którego znam z gry w Resovii, na której meczach bywałem bardzo często, gdy Czech grał w rzeszowskiej drużynie. Gwardia ma bardzo mocny skład i będzie walczyła o awans do PlusLigi. To są niesamowite emocje. Trafiłem do klubu z czołówki I ligi i aspiracjami. Coś pięknego, czego się nie spodziewałem

- nie kryje radości 26-latek z jasielskim rodowodem.

Marzenie się spełniło, ale Dawid Juszczyk jest realistą. Wie, że teraz czeka go kolejne wyzwanie - profesjonalne treningi z zawodowymi siatkarzami pod okiem estońskiego trenera Rainera Vassiljeva. Mówi, że pogodzi sport z obowiązkami zawodowymi.

- Początek będzie ciężki

- przyznaje.

W czasach jasielskich grał na pozycji przyjmującego oraz występował najczęściej jako libero.

- Rówieśnicy podrośli i trzeba było przebranżowić się na libero

- śmieje się Dawid Juszczyk.

- Mam nadzieję, że wniosę coś dobrego do zespołu. Rzeczywiście największą frajdę miałem zawsze na przyjęciu

- dodaje.

Nie może się doczekać

Gwardia Wrocław zapisała piękną kartę w historii polskiej siatkówki. To trzykrotny mistrz Polski (1980, 1981, 1982), zdobywca Pucharu Polski (1981) i brązowy medalista Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1981). Obecna drużyna jest kontynuatorem legendarnego klubu. Wychowankiem Gwardii jest m.in. Jakub Jarosz. W latach świetności grali we wrocławskim klubie Ireneusz Kłos, Maciej Jarosz, Lech Łasko, Stanisław Gościniak czy Sławomir Skup.

Oficjalna prezentacja Dawida Juszczyka odbędzie się w sobotę, 22 stycznia, w hali Orbita przed meczem z BBTS Bielsko-Biała zaplanowanym na godzinę 17.

- Nie mogę się doczekać pierwszego meczu we wrocławskiej hali oraz debiutu

- mówi zawodnik ze złotym kontraktem.

Cieszy się, że przy okazji meczów ligowych spotka zawodników, jego znajomych, grających w innych klubach. Szczególnie miło mu będzie po latach spotkać siatkarzy z Jasła, a dzisiaj grających w I-ligowych drużynach. Konrad Mucha od kilku sezonów jest zawodnikiem Mickiewicza Kluczbork, a w Norwidzie Częstochowa występuje Jarosław Mucha.

Działania Gwardii Wrocław okazały się inspiracją dla zespołów siatkarskiej ekstraklasy. Po sukcesie i rozgłosie jaki odniosła akcja złotego kontraktu, podobną ofertę przedstawiła Aluron CMC Warta Zawiercie. PlusLigowa drużyna szuka zawodnika wśród kibiców w ramach aukcji WOŚP.

- To pierwsza tego typu akcja w Polsce. Fajnie, że pojawiła się szansa dla kibica, który nie był wcześniej związany z drużyną, a teraz poczuje się jak zawodowy siatkarz i pozna emocje pierwszego zespołu. Cieszę się, że inspirujemy drużyny PlusLigowe. To pokazuje, że robimy dobrą robotę!

- podkreśla prezes Gwardii Wrocław Łukasz Tobys.

Przełamuje schematy

Dawid Juszczyk jest pozytywnie zakręconym, 26-latkiem, który kreuje własny sposób na życie.

- Nie potrafię żyć bez siatkówki. Marzenia trzeba spełniać, ale też szczęściu trzeba pomóc

- wyznaje.

To co dla większości byłoby szaleństwem, nie jest nigdy niczym nadzwyczajnym dla Dawida Juszczyka. Jako przykład podaje mistrzostwa świata w 2018 roku we Włoszech i Bułgarii, podczas których reprezentacja Polski obroniła tytuł najlepszej drużyny globu. Pojechał do Turynu, nie mając biletu na finał.

- Przełamuję schematy

- uśmiecha się na samo wspomnienie.

- Zawsze podkreślam skąd pochodzę, gdzie grałem w siatkówkę. Tym samym udowadniam, że ludzie z Jasła mają takie same możliwości jak mieszkańcy dużych miast. Trzeba tylko chcieć

- podkreśla Dawid Juszczyk.

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie