Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Powstaje etnograficzna mapa Myscowej. Zanim zniknie (?) pod wodą…

Bogdan Hućko
Bogdan Hućko
O Myscowej, gdzie ma powstać zapora i zbiornik Kąty-Myscowa, Pracownia Etnograficzna z Warszawy przygotowuje mapę etnograficzną. Pracują nad dokumentem (od lewej) Anna Bińka, Małgorzata Wojtaszczyk, Anna Chmiel i Jagoda Schmidt
O Myscowej, gdzie ma powstać zapora i zbiornik Kąty-Myscowa, Pracownia Etnograficzna z Warszawy przygotowuje mapę etnograficzną. Pracują nad dokumentem (od lewej) Anna Bińka, Małgorzata Wojtaszczyk, Anna Chmiel i Jagoda Schmidt Bogdan Hućko
Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna z Warszawy opracowuje etnograficzną mapę Myscowej w Beskidzie Niskim. Wieś ma zostać zalana. W tym miejscu projektowana jest zapora na Wisłoce i zbiornik Kąty – Myscowa.

Takie plany istnieją od kilkudziesięciu lat. Pierwsze pojawiły się już w II Rzeczpospolitej. W ostatnich latach projekt wysiedlenia i zalania wsi powraca bardzo często. Wielu mieszkańców mówi, że „siedzą na walizkach”.

- Nasza praca ma na celu zachowanie pamięci o dziedzictwie wsi Myscowa, niezależnie od jej dalszych losów. Poprzez wspólne z mieszkańcami i mieszkankami zbieranie opowieści dotyczące lokalnego dziedzictwa i umieszczenie ich na ilustrowanej mapie, chcemy integrować lokalną społeczność i pokazywać, jaką wartość posiadają mieszkańcy i mieszkanki jako wspólnota. Pytamy o lokalne historie i legendy, nazwy przestrzeni i ich wyjaśnienia, opowieści o zmianach w przestrzeni miejscowości, rozmawiamy o zwyczajach oraz relacjach ludzi z krajobrazem i otaczającą ich przyrodą. Na miejscu wciąż żyją ludzie pamiętający okres tuż po II wojnie światowej i to, jak zmieniała się wieś w czasie przemian gospodarczo-kulturowych drugiej połowy XX wieku. Powstała w rezultacie projektu etnograficzna mapa Myscowej oraz materiały zebrane w trakcie jej tworzenia stworzą jeden z nielicznych dokumentów opowiadających o Myscowej i myscowianach

– podkreśla Anna Bińka, prezes Stowarzyszenia Pracownia Etnograficzna, która wraz z Małgorzatą Wojtaszczyk i Jagodą Schmidt zbiera w Myscowej materiały do dokumentu.

Inspiratorka

Etnografki (Małgorzata Wojtaszczyk jest geografką) wspiera malarka Anna Chmiel z Krakowa, która była inspiratorką projektu. Przed dwoma laty uczestniczyła w happeningu Kolektywu Siostry Rzeki w Myscowej. Wtedy – jak mówi – poznała dawną wieś łemkowską, której historia bardzo ją zaintrygowała.

– To niesamowite, że ludzie tyle lat czekają na ostateczną decyzję. Jak właściwie ta wspólnota trwa, skoro kilkadziesiąt lat siedzą na walizkach. Jak ta niepewność wpływa na funkcjonowanie lokalnej społeczności. Wydrukowaliśmy wtedy mapę projektowanego zbiornika, na której mieszkańcy zaznaczali miejsca, gdzie mieszkają. W wyniku tych doznań napisałam do Pracowni Etnograficznej, zapytałam czy byliby zainteresowani. Wstępnie zgodzili się, trwało to trochę i dzisiaj pracujemy nad mapą etnograficzną Myscowej

– nie kryje satysfakcji Anna Chmiel.

Projekt został dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury: Kultura – Interwencje. Edycja 2023.

Etnografki zaprosiły mieszkańców na spotkanie otwarte w niedzielę, 23 lipca, do remizy OSP. Odzew był mizerny, można stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, że żaden.

- „Niepewność mocno wpływa na funkcjonowanie lokalnej społeczności. Z rozmów i konsultacji społecznych zorganizowanych przez Fundację Greenmind i Siostry Rzeki wynika, że w obliczu wiszącej nad Myscową groźby wysiedleń mieszkańcy są podzieleni.
Wspólne dla wszystkich wydaje się jednak poczucie zagubienia oraz przekonanie, że nikomu nie zależy na poznawaniu i zachowaniu dziedzictwa wsi. Zatopienie wsi wiązałoby się nie tylko z wysiedleniami i fizycznym zniknięciem miejscowości z powierzchni ziemi, ale także zniszczeniem tkanki społecznej, zerwaniem istniejących więzi pomiędzy ludźmi. Mieszkańcy nie czują, że ich historie, wiedza i opinie są dla kogokolwiek ważne. W projekcie chcemy pokazać, że to przekonanie nie jest prawdziwe, że niezależnie od poglądów dotyczących powstania zbiornika, każda osoba mieszkająca w Myscowej ma do opowiedzenia historie warte wysłuchania i opowiedzenia światu.
Wywiady, działania animacyjne ze społecznością i wspólne tworzenie mapy pozwolą na nowo spojrzeć na wieś zarówno jako na konkretne miejsce w świecie, ale też jako na społeczność. Co łączy ludzi na pierwszy rzut oka podzielonych? Jeśli wieś zniknie pod wodą - co pozostanie?”

– akcentuje Pracownia Etnograficzna.

Ślady przeszłości

Przed II wojną światową była to jedna z największych wsi łemkowskich, licząca 300 domów i około 1200 mieszkańców. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, niemal wszyscy wyjechali do ZSRR. Do dzisiaj mieszkają w okolicach Tarnopola. Część została wywieziona w 1948 r. w okolice Legnicy i Lubina. Zostali tylko nieliczni. Wieś została zasiedlona przez mieszkańców Kątów oraz spalonej i zniszczonej całkowicie Huty Polańskiej. Obecnie mieszka w 58 domach około 180 osób. Zameldowanych jest nieco więcej, bo 250, ale w Myscowej już nie mieszkają.

- Słowa: wysiedlenia, przesiedlenia, osiedlenia w Myscowej odmienia się przez przypadki. Kto tak naprawdę jest przyjezdny, a kto miejscowy? To bardzo ciekawe pytanie, różnie przez różne osoby definiowane

– dzieli się spostrzeżeniami Anna Bińka.

Wieś terytorialnie jest bardzo rozległa. To ponad 2,7 tysiąca hektarów. Niemal wszędzie pasą się krowy. Około 20 gospodarstw utrzymuje się z hodowli bydła i sprzedaży mleka.

– Jest dużo pustych przestrzeni, zachowały się ślady przeszłości. Resztki starych sadów: grusze, śliwy, jabłonie oraz piwniczki, podmurówki, resztki fundamentów, studnie. Dokładnie widać, gdzie stał dom

- dla szefowej Pracowni Etnograficznej, jako osoby z zewnątrz, jest to uderzające po pierwszym spacerze we wsi.

Poplątane dzieje

Historia Myscowej jest bardzo złożona i trochę skomplikowana.

– Mamy tutaj wysiedlonych Łemków, mamy osoby, które przybyły po wojnie. Z jednej strony osiedlali się mieszkańcy Kątów, z drugiej strony wsi z Huty Polańskiej. Przyjechali tutaj, nie dlatego, że chcieli tutaj mieszkać, tylko akurat tutaj ich skierowano. Często nie mieli wyboru, innego wyjścia. Takie historie są poruszające. Spotkałyśmy takie osoby

– mówi Małgorzata Wojtaszczyk.

- Dla nas wszystkie historie są nowe

– dodaje Jagoda Schmidt.

Jedną z nich jest historia figurki Matki Bożej z kapliczki koło cmentarza. Od niepamiętnych czasów była czczona przez miejscowych oraz przyjezdnych.

– Do figurki przychodziły kobiety modlić się o dar potomstwa

– mówi Anna Bińka.

Myscowa od początku XX wieku słynęła z comiesięcznych jarmarków, na które zjeżdżano z Górnych Węgier, terenów obecnej Słowacji. Handlowano głównie bydłem i innymi zwierzętami domowymi.

– Kult tej figury był szeroko rozpowszechniony. Ludzie przyjeżdżali tutaj z terenów obecnej Słowacji, by się modlić

– dodaje Małgorzata Wojtaszczyk.

Po wojnie trochę zniszczoną, drewnianą figurę przechowała w domu jedna z mieszkanek. Przekazała księdzu Janowi Delekcie, który odbudowywał z gruzów kościół w Hucie Polańskiej. Tam też trafiła figura łaskami słynąca. Teraz dawni mieszkańcy Huty jeżdżą wypraszać łaski do słynącej z cudów figury Maryi.

- Przykładowo – szukamy miejsc, o których wszyscy wiedzą, ale nie wiedzą, że ich dziadkowie lub ojcowie zbudowali to swoimi rękami. Inaczej spojrzą na to miejsce, obok którego przechodzą codziennie. Są to zapomniane miejsca, m.in. m.in. groby w lesie

- tłumaczą etnografki.

Poznają również lokalne legendy, ale też codzienność funkcjonowania wsi przez długie lata, gdzie nie było mostów nad potokami (nadal Wisłokę w kierunku Kątów przejeżdża się w bród przy niskim stanie wody). Słuchają opowieści jak transportowano kobiety do porodu czy chorych do stojącej po drugiej stronie rzeki karetki pogotowia.

– To wszystko działo się jeszcze tak niedawno, w latach 80. minionego wieku

– nie mogą uwierzyć warszawianki z Pracowni Etnograficznej.

- Porusza mnie samoorganizacja wsi. W związku z planami budowy zapory i zbiornika na niewiele mogą liczyć, więc się organizują, sami remontują, koło gospodyń integruje, występuje z inicjatywami

– podkreśla artystka Anna Chmiel.

- Są zmęczeni tym siedzeniem na walizkach. Dla nich najważniejsze w tej chwili jest jedno - chcieliby znać decyzje co dalej. Dlatego rozmawiamy z nimi o czymś innym, a nie o projekcie zbiornika

– mówią etnografki.

Mapa w październiku

Mapa z opisami miejsc, cytatami z rozmów, ilustracjami ma być gotowa w październiku br. Ukaże się w nakładzie tysiąca egzemplarzy. Trafi do mieszkańców Myscowej, a także do urzędów, bibliotek, punktów informacji turystycznej.

Pracownia Etnograficzna ma doświadczenie w sporządzaniu takich map. Wykonała już m.in. dla Kruszynian oraz dla miejscowości Lutowo i Iłowo w gminie Sępólno Krajeńskie.

– Dotąd pracowaliśmy głównie na północy Polski. Myscowa to nasz pierwszy projekt w Polsce południowej

– zaznacza Anna Bińka.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny egzotycznych wycieczek mocno w dół?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na jaslo.naszemiasto.pl Nasze Miasto