Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Wykluczenie komunikacyjne w powiecie jasielskim zostało zlikwidowane. Autobusy Jasiela jeżdżą do odległych miejscowości

Bogdan Hućko
Bogdan Hućko
Prezes PGZK Jasiel Spółka z o.o. Wojciech Czyż (z lewej) i przewodniczący Zarządu PGZK Stanisław Pankiewicz, wicestarosta jasielski
Prezes PGZK Jasiel Spółka z o.o. Wojciech Czyż (z lewej) i przewodniczący Zarządu PGZK Stanisław Pankiewicz, wicestarosta jasielski Bogdan Hućko
W Polsce – według szacunkowych danych – około 15 milionów ludzi jest wykluczonych komunikacyjnie. Uciążliwy problem, nawet dla mieszkańców dużych miast, w powiecie jasielskim został całkowicie rozwiązany. Autobusy PGZK Jasiel i MKS Jasło oraz czterech prywatnych podwykonawców docierają do wszystkich miejscowości, nawet tych najdalej oddalonych od Jasła, aż pod granicę ze Słowacją w gminie Krempna.

Wykluczenie komunikacyjne w powiecie jasielskim zostało zlikwidowane nie od razu, nie za dotknięciem żadnej czarodziejskiej różdżki. Był to proces dosyć długi i bolesny, nie obeszło się bez sporów, napięć. Było czasami bardzo ostro, bywało nawet, że szło na noże, iskrzyło między prywatnymi przewoźnikami, ale też na linii prywaciarze – władze samorządowe. Dzisiaj wszyscy są zadowoleni. Nie ma walki o pasażera, zajeżdżania drogi, wyścigów na trasie do najbliższego przystanku. Zyskali też mieszkańcy nawet najmniejszych miejscowości, którzy mogą dojechać do pracy, urzędu, na zakupy czy do szkoły.

Wolny rynek, wszystko na żywioł

Liberalne podejście, gdy uwalniano rynek przewozów i puszczono wszystko na żywioł, że wolny rynek sam ułoży komunikację, okazał się w Polsce niewypałem. Przetrwały tylko linie ekonomicznie opłacalne. Lokalne trasy kolejowe miały być w gestii marszałków województw. Za komunikację miejską (autobusy, tramwaje, trolejbusy, kolej miejska) mieli odpowiadać prezydenci i burmistrzowie miast. Natomiast komunikację podmiejską zostawiono na pastwę losu. Efekt był taki, że zaczęto w Polsce coraz częściej mówić o białych plamach komunikacyjnych, a z biegiem lat ukuto nowy termin – wykluczenie komunikacyjne. Komunikacja publiczna funkcjonowała w miarę dobrze tylko na terenach gęsto zaludnionych.

Co na to nowe zjawisko, nie tylko językowe, się złożyło? Przede wszystkim niż demograficzny. Coraz mniej młodzieży dojeżdżającej do szkół. Wiele zakładów pracy na wolnym rynku padło. Inne zostały sprywatyzowane i podzieliły los tych firm, które w zderzeniu z pazernym kapitalizmem ogłosiły upadłość. Wcześniej duże zakłady pracowały w systemie zmianowym i np. dla takiego przewoźnika jakim była PKS, było to łatwe do ogarnięcia. Po zmianach własnościowych w wielu przedsiębiorstwach, a często też zmianach czasu pracy, było to już coraz trudniejsze. A ponadto tysiące ludzi straciło pracę. Komunikacja publiczna miała coraz trudniej, żeby dopasować się do zachodzących zmian. Odpływ pasażerów był często bardzo gwałtowny.

Wpływ miały też zmiany geopolityczne zachodzące w Europie. Po przyjęciu Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku, każdy mógł sobie sprowadzić auto za niewielkie pieniądze z Zachodu. Wiele osób wyjeżdżało na saksy i wracało do Polski własnym samochodem lub kupowało auto w naszym kraju. To wszystko bardzo mocno podcinało skrzydła komunikacji publicznej. Brak rozwiązań systemowych, a przede wszystkim finansowania, powodowało, że komunikacja publiczna ubożała i była likwidowana. W powiecie jasielskim, gdzie coraz mniej osób zatrudniały tak potężne do niedawna firmy jak Zakłady Tworzyw Sztucznych Gamrat, Podkarpackie Zakłady Rafineryjne, Zakłady Przemysłu Cukierniczego Liwocz czy Zakłady Płyt Wiórowych, publiczny PKS odczuł to bardzo boleśnie. Na rynku pojawili się przewoźnicy prywatni, ale tylko na dochodowych liniach i kursach, rywalizując niemiłosiernie między sobą. Walka o pasażera przybierała często skrajne formy – wyścigi na trasie, zatrzymywanie się na przystanku w taki sposób, żeby jadący za nim konkurent nie był w stanie go wyprzedzić. Nie było to wcale śmieszne, wręcz przeciwnie – niebezpieczne. To była dosłownie walka o klienta także przez obniżanie, do oporu, cen.

Odpowiedzialność samorządów

Z ustawy o publicznym transporcie zbiorowym wynika, że samorządy gmin i powiatów ponoszą pełną odpowiedzialność za publiczny transport zbiorowy na obszarze swojego działania. W 2017 roku w Jaśle – z inicjatywy ówczesnego zarządu powiatu - utworzono Powiatowo – Gminny Związek Komunikacyjny w Powiecie Jasielskim. W jego skład weszło miasto Jasło i gminy: Brzyska, Dębowiec, Jasło, Kołaczyce, Krempna, Nowy Żmigród, Osiek Jasielski, Skołyszyn, Tarnowiec oraz Powiat Jasielski.

PGZK powstał, ale dopiero wtedy zaczęły się schody. Negocjacje z prywatnymi przewoźnikami z jednej strony oraz sceptycyzm niektórych wójtów z drugiej, przypominały pole minowe. Konflikt wisiał w powietrzu i nabrzmiewał. Nikt nie chciał ustąpić. Na trasach prywaciarze bili się o pasażera. W salach narad z udziałem samorządowców też iskrzyło. Do tego dochodziły takie sytuacje, jak np. w gminie Kołaczyce, która chciała mieć własny transport, ale pomysłodawcy nie wiedzieli, że nie będą mogli jeździć do powiatu, tylko po terytorium gminy.

Wykluczenie komunikacyjne odczuli mieszkańcy całego powiatu. Klinicznie problem uwidocznił się szczególnie w gminie Jasło, której miejscowości leżą wokół miasta Jasła. Sześć z nich: Chrząstówka, Niepla, Bierówka, Gorajowice, Kowalowy i Trzcinica zostało pozbawionych komunikacji publicznej. W Trzcinicy, liczącej 2,5 tysiąca mieszkańców, jeździły tylko autobusy DK28 oraz drogą powiatową na Jareniówkę i Opacie. Mocno odczuł to na swojej skórze obecny wicestarosta jasielski Stanisław Pankiewicz, a wtedy wójt gminy Jasło.

– Ludzie mieli pretensje, obarczali mnie winą za taki stan rzeczy

– wspomina. Jako wójt wszedł w skład pierwszego zarządu PGZK, a po wyborach samorządowych w 2018 r. został przewodniczącym drugiego zarządu PGZK. Przylgnęła do niego opinia „głównego architekta” związku, który zorganizował publiczny transport.

- Muszę się przyznać, że wtedy myślałem, żeby zbudować transport publiczny w oparciu o MKS

– uchyla rąbka tajemnicy Stanisław Pankiewicz. Wziął na siebie cały ciężar negocjacji z przewoźnikami prywatnymi. Na noże szło też z wójtami.

– Byłem konsekwentny. Zagwarantowałem prywatnym, że gdy opanujemy formułę rozliczania z Funduszem Rozwoju Przewozów Autobusowych, to po pół roku wejdą jako podwykonawcy. To wszystko było nowe, nikt tego wcześniej nie prowadził. Dotrzymałem słowa praktycznie do dnia

– wspomina Stanisław Pankiewicz.

Na gruzach PKS

W lipcu 2018 r. w ramach restrukturyzacji przedsiębiorstwa PKS Jasło S.A. została utworzona spółka PGZK Jasiel spółka z o.o. jako spółka zależna Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Jasło Spółka Akcyjna. PKS Jasło S. A. objęła 100 proc. udziałów spółki i 1 września 2018 r. spółka przejęła część transportową PKS Jasło S.A.
6 lutego 2019 r. Powiatowo – Gminny Związek Komunikacyjny w Powiecie Jasielskim kupił 100 proc. udziałów w spółce PGZK Jasiel Sp. z o.o., a tym samym Związek stał się właścicielem przedsiębiorstwa przewozowego, na bazie którego mógł świadczyć usługi publicznego transportu zbiorowego na terenie całego powiatu jasielskiego.

- Kupiliśmy ludzi, rozlatujący się tabor z 700 tysiącami złotych długu. Podjąłem ogromne ryzyko

– przyznaje Stanisław Pankiewicz.

W tym samym 2019 roku, 1 października, Powiatowo – Gminny Związek Komunikacyjny w Powiecie Jasielskim jako organizator publicznego transportu zbiorowego zawarł pierwsze umowy z PGZK Jasiel Sp. z o.o. oraz Miejską Komunikacją Samochodową Sp. z o.o. w Jaśle.

Po wejściu w życie ustawy z 16 maja 2019 r. o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA), Związek jako jeden z pierwszych i nielicznych w Polsce oraz na Podkarpaciu, 27 sierpnia 2019 r. zawarł z wojewodą podkarpackim umowę na dofinansowanie do przewozów autobusowych i otrzymał 478 331 złotych.

Nowy wariant na starym trzonie

Czy PGZK Jasiel „wszedł w buty” dawnego PKS?

– Linie zostały zmodyfikowane, został stworzony nowy wariant komunikacyjny, ale zbudowany na starym trzonie

– tłumaczy Wojciech Czyż, prezes Jasiela, mający doświadczenie wyniesione z pracy w PKS Jasło oraz jako dyrektor biura Związku.

- Mieliśmy szczęście, że PKS funkcjonował na liniach, bo prywatni już nie puszczą publicznej komunikacji. Przykładem jest powiat dębicki

– zaznacza Stanisław Pankiewicz.

W powiecie jasielskim, czterej prywatni przewoźnicy, teraz funkcjonują jako podwykonawcy.

- Na początku byli okropnie zbulwersowani. Wójtowie też nie byli przekonani. Jeżdżą na liniach, które obsługiwali. Przynoszą na koniec miesiąca fakturę. Mają dobre pieniądze. Jesteśmy chyba jedynym związkiem w Polsce, który włączył prywatnych do komunikacji publicznej. Niech zarabiają

– podkreśla przewodniczący zarządu Związku.

- Kasy fiskalne są nasze. Płacimy im, czy wiozą pasażerów czy nie, za kilometr

– dodaje Wojciech Czyż.

Prezes Jasiela podkreśla, że transport publiczny został uporządkowany.

- Przedtem o tej samej godzinie jechało trzech przewoźników na trasie, a w tej chwili jest to poukładane, nikt nikogo nie goni, nie podbiera, bo nie ma w tym interesu. Rozkłady jazdy tworzy się po to, żeby rozładować potoki pasażerskie, a nie po to, żeby konkurentowi podebrać. Dzięki temu jest bezpieczniej na drodze. Ludzie mają większe zaufanie, bo wówczas jeżdżąc na wyścigi, autobusy jeździły przed czasem

– mówi Wojciech Czyż.

Wójtowie decydują

Wójtowie gmin dopłacają do kilometra i to oni decydują, gdzie poprowadzona jest komunikacja i w jakim rozmiarze. Rozliczenie jest dosyć skomplikowane, wynikające ze statusu Związku. Linia jest rozliczana na każdą gminę, bo każdy samorząd płaci za siebie. Jeżeli np. autobus jedzie z Jasła do Krempnej, to płacą gminy Jasło, Dębowiec, Osiek Jasielski, Nowy Żmigród i Krempna wskaźnikiem procentowym jako wozokilometr. W najgorszej sytuacji jest gmina Jasło, przez którą jeżdżą wszystkie autobusy.

- Przy pobieraniu dopłaty z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, 10 procent kwoty pozyskiwanej od wojewody musi pochodzić z budżetu organizatora – związku czyli de facto gminy czy powiatu

– wyjaśnia Wojciech Czyż.

PGZK w woj. podkarpackim otrzymuje największe dofinansowanie z FRPA. W 2020 r. było to 3 910 563 zł, w 2021 r. – 7 476 884 zł, w 2022 r. – 9 547 314 zł, w 2023 r. – 11 228 957 zł, a w tym roku to już 15 053 288,98 zł z podziałem na Podkarpacie (13 978 860 zł) i Małopolskę (1 074 428,98 zł), bo PGZK podpisał umowy na publiczny transport zbiorowy z gminami w Małopolsce - Bieczem i Szerzynami. Takie same porozumienia Związek zawarł również z gminami Brzostek i Frysztak, tym samym działalność PGZK poszerzyła się o kolejne gminy na Podkarpaciu. W sumie obsługuje 14 linii.

Na początku z FRPA dopłata wynosiła 1 zł do wozokilometra i 10 proc. od samorządu. Teraz jest to 3 zł i gminy dopłacają 34 grosze do kilometra.

Ponad 3 tysiące miesięcznych biletów szkolnych

Z publicznej komunikacji korzystają przede wszystkim uczniowie dojeżdżający do szkół w Jaśle. Firma sprzedała ponad 3 tysiące miesięcznych biletów szkolnych. Pracowniczych biletów miesięcznych jest znacznie mniej. Żeby przywieźć do Jasła rano ponad 3 tysiące uczniów, zakładając po około 40 miejsc w autobusie, to trzeba 75 takich pojazdów.

Dla przewoźników najważniejsze są dwa szczyty komunikacyjne w ciągu dnia – rano i popołudniowy.

- Młodzież kończy lekcje w trzech transzach. Rozwozów musi być więcej, natomiast na przywozie musi być większa zdolność przewozowa

– mówi Wojciech Czyż.

PGZK Jasiel dysponuje 57 autobusami marki SOR i Iveco, w tym 9 nowymi kupionymi w 2022 r. w ramach Polskiego Ładu za 5 671 262,47 zł, niskoemisyjnymi, spełniającymi normę Euro-6. Spółka wymienia i unowocześnia tabor. Średnia wieku autobusów wynosi 14 lat. Dziennie przewożą ponad 6 tysięcy pasażerów.

– Proszę sobie wyobrazić sytuację gdyby komunikacja publiczna stanęła

– podkreśla prezes Jasiela.

Liczba pasażerów rośnie z każdym rokiem. Z usług PGZK Jasiel w 2020 r. skorzystało 1 074 165 osób, w 2021 r. – 1 339 042, w 2022 r. – 1 906 901, a w 2023 – już 2 141 185. Natomiast autobusami MKS podróżowało w minionym roku 1 323 333 ludzi. Z tych danych wynika jasno jak bardzo potrzebna jest dobrze zorganizowana komunikacja publiczna. Liczby te uświadamiają ile osób było wcześniej pozbawionych możliwości dojazdu do Jasła czy swojej gminy. Głównie to uczniowie, ale też osoby starsze, nie mające samochodów albo prawa jazdy. Teraz wszystkie gminy wprowadziły ulgi dla seniorów na liniach obsługiwanych przez Jasiel.

W tym roku podwyżka cen biletów nie przekroczyła 20 proc.

– Jestem zwolennikiem, żeby komunikacja była możliwie najtańsza, ale wzrosły koszty. Wójtowie też patrzą przez pryzmat budżetu. FRPA nie powinien być zlikwidowany. Lewica w nowym rządzie jest za utrzymaniem funduszu, Polska 2050 chyba też

– ma nadzieję Stanisław Pankiewicz.

Stawiają na rozwój

Spółka PGZK Jasiel ma swoją bazę przy ul. Towarowej. Dysponuje nowoczesnym zapleczem technicznym oraz socjalno – sanitarnym. Firma dba o wizerunek, o czym świadczy nowa zewnętrzna elewacja, logo. Obecnie zatrudnia 103 osoby, w tym 69 kierowców, 14 pracowników na warsztacie i 20 w administracji.

- Chcemy udoskonalać komunikację. W planach mamy jeden wspólny bilet z komunikacją miejską, wspólną informację pasażerską, dalszą elektronizację sprzedaży biletów, żeby odchodzić od tradycyjnych, papierowych na rzecz biletów w telefonie. Na naszej stronie można kupić bilet oraz przedłużyć bilet miesięczny on-line z płatnością elektroniczną. Bez wychodzenia z domu przedłużamy wcześniej zakupiony bilet. Myślimy o zmianie systemu kasowego aby móc bezpośrednio docierać do klienta

– przedstawia zamierzenia prezes Wojciech Czyż.
Tradycyjna kasa biletowa funkcjonuje na dworcu w Jaśle, a ponadto dwa dni w miesiącu sprzedają bilety miesięczne na dworcu kolejowym w Bieczu, żeby pasażerowie z tamtego regionu nie musieli przyjeżdżać do Jasła.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Otwarcie sezonu motocyklowego na Jasnej Górze

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na jaslo.naszemiasto.pl Nasze Miasto