Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

W 80. rocznicę akcji „Gamrat” w Jaśle. Upamiętniono bohaterski czyn żołnierzy ZWZ-AK Obwodu Jasło

Bogdan Hućko
Bogdan Hućko
Przed pomnikiem Żołnierzy ZWZ-AK Obwód Jasło na osiedlu Gamrat w Jaśle uczczono bohaterską akcję pod kryptonimem "Gamrat" sprzed 80 laty
Przed pomnikiem Żołnierzy ZWZ-AK Obwód Jasło na osiedlu Gamrat w Jaśle uczczono bohaterską akcję pod kryptonimem "Gamrat" sprzed 80 laty Bogdan Hućko
W nocy z 4 na 5 grudnia 1943 roku żołnierze Armii Krajowej przeprowadzili udaną akcję pod kryptonimem „Gamrat”, zdobywając broń i amunicję z rusznikarni i magazynu niemieckiego w zakładzie „Gamrat” na obrzeżach Jasła. W 80. rocznicę tamtych wydarzeń, wieczorem w poniedziałek, 4 grudnia, upamiętniono odważną akcję dywersyjną żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego okolicznościowym spotkaniem przy pomniku Armii Krajowej na osiedlu Gamrat w Jaśle.

- Dziś pochylamy z zadumą i wielkim szacunkiem głowę przed ich dokonaniem

– powiedział Wiesław Hap, prezes Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego, historyk, inicjator obchodów 80. rocznicy udanej akcji żołnierzy ZWZ-AK Obwodu Jasło. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął burmistrz Jasła Ryszard Pabian.

W uroczystości przed pomnikiem upamiętniającym bohaterską akcję AK-owców spotkali się mieszkańcy miasta, młodzież szkolna, harcerze, by oddać hołd żołnierzom Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej Obwodu Jasło. W apelu pamięci Wiesław Hap przywołał m.in. uczestników akcji, jego dowódcę podporucznika Antoniego Holika ps. „Gazda”, głównego pomysłodawcę i organizatora sierżanta Tadeusza Szymańskiego „Borysa” i dowódcę Obwodu ZWZ-AK Jasło kapitana Józefa Modrzejewskiego „Lisa”.

Przebieg akcji, odtworzonej przez Wiesława Hapa, przedstawił zebranym druh Krzysztof Kapłon. Uczniowie ze Szkół Podstawowych nr 11 i 12 w Jaśle zaśpiewali pieśni patriotyczne i partyzanckie. Balladę o Tadeuszu Szymańskim „Borysie” wykonał uczeń SP 12 Kacper Barzyk, który napisał wiersz poświęcony głównemu bohaterowi akcji „Gamrat”, członkowi swojej rodziny. „Borys” był bratem pradziadka Kacpra Barzyka. Wiersz ten zwyciężył w tegorocznym turnieju wiedzy o Jaśle, organizowanym przez Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego.

Burmistrz Jasła Ryszard Pabian podkreślił, że zarówno akcja „Pensjonat” jak i „Gamrat” były tak dobrze zaplanowane, przygotowane i wykonane, że przebiegły bez użycia broni i rozlewu krwi.
Przed pomnikiem upamiętniającym bohaterów wydarzeń w nocy z 4 na 5 grudnia 1943 roku zapalono znicze.

- Nigdy więcej wojny. Oby tragiczna historia Polski z lat 1939 – 1945, mimo tak skutecznych akcji polskiego podziemia niepodległościowego jak pamiętna akcja „Gamrat” już nigdy nie powtórzyła się na naszej polskiej i jasielskiej ziemi. Obyśmy o wojnach uczyli się tylko na lekcjach historii. Niech nigdy nie dotkną nas i nasze kolejne pokolenia bezpośrednio

– podkreślił Wiesław Hap, dziękując wszystkim za udział w uroczystości.

– Warunki nie są korzystne, jest mróz, zimno, ale pamiętajmy, że żołnierze Armii Krajowej równo 80 lat temu też mieli temperaturę minus 10 stopni i jeszcze musieli przejść przez rzekę tam i z powrotem i potem do rana brnąc mokrzy, zimni, zmarznięci, ale wiedzieli, że tak trzeba

– dodał.

Akcja „Gamrat” to drugie co do znaczenia wydarzenie dywersyjne na terenie Obwodu ZWZ-AK Jasło po słynnym uwolnieniu więźniów z niemieckiego więzienia w Jaśle w nocy z 5 na 6 sierpnia 1943 r. (akcja po d kryptonimem „Pensjonat”).

Z okazji 80. rocznicy tamtych wydarzeń, Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego wydało publikację „Akcja Gamrat” autorstwa Wiesława Hapa.

Organizatorami patriotycznego spotkania, pod patronatem burmistrza Jasła, byli: Miasto Jasło, Stowarzyszenie Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego, Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego im. Rodziny Madejewskich w Jaśle, Szkoła Podstawowa nr 11 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Jaśle, Szkoła Podstawowa nr 12 z Oddziałami Integracyjnymi im. Ignacego Łukasiewicza w Jaśle oraz Jasielski Dom Kultury.

Wiesław Hap o akcji „Gamrat”

Zakład „Gamrat” w podjasielskich Krajowicach powstał na przełomie lat 1937/38 w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Wybudowano tam wytwórnię prochu nr 5, miał produkować proch strzelniczy, materiały wybuchowe, nitroglicerynę, bawełnę strzelniczą i prochy bezdymne. Ze względu na duże zapotrzebowanie na te wyroby ze strony polskiej armii, prace budowlane posuwały się bardzo szybko. Gromadzono zapasy surowców oraz wyposażano wznoszone obiekty w maszyny i urządzenia. Produkcja miała ruszyć w styczniu 1940 roku. Niestety, wcześniej wybuchła druga wojna światowa.

Po zajęciu Jasła Niemcy utworzyli na terenie „Gamratu” bazę zaopatrzenia w broń i amunicję, a po rozpoczęciu wojny z Sowietami gromadzili tu i naprawiali broń zdobytą na froncie wschodnim. Zaopatrywani w nią potem oddziały „własowców” rekrutowanych z jeńców radzieckich, walczących później po stronie Hitlera.

Magazyny zbrojeniowe i zakłady naprawcze znajdowały się około 3 km na zachód od Jasła, po lewej stronie Wisłoki. Otoczone były ogrodzeniem z drutu kolczastego. Stacjonowała tutaj blisko dwustuosobowa kompania Wehrmachtu, a w barakach kwaterowało około 500 – 600 „własowców”. Teren ten był dobrze strzeżony, przy trzech bramach wjazdowych były wartownie po czterech strażników każda, a przy głównej bramie czuwało kilkunastu wartowników. Ponadto wzdłuż ogrodzenia regularnie krążyły patrole z psami.

W warsztatach, przy naprawie i konserwacji broni, pracowało kilkuset dochodzących Polaków. Pośród nich działały grupy sabotażowo – dywersyjne Armii Krajowej, których organizatorem i dowódca był sierżant Tadeusz Szymański pseudonim „Borys”. W ciągu dnia pracował jako rusznikarz, a co jakiś czas zostawał na noc do dozoru centralnego ogrzewania budynków koszarowych. Obsługiwał piec centralnego ogrzewania w obiekcie, w której w części piwniczej obok kotłowni znajdował się magazyn broni i amunicji, a na piętrze mieszkali żołnierze niemieccy. Rozpoznał teren, przygotował szkic planu sytuacyjnego i był kluczową postacią późniejszej akcji. Po jej zakończeniu rozpoczął życie dywersanta i partyzanta. Ten energiczny i odważny człowiek był jednym z najlepszych żołnierzy podziemia zbrojnego na Podkarpaciu. Później zasłynął jako dowódca oddziału dywersyjno – partyzanckiego i dowódca plutonu w ramach akcji „Burza”. To on poinformował oficera dywersji jasielskiego Inspektoratu AK porucznika Antoniego Holika pseudonim „Gazda” o możliwości przeprowadzenia akcji zdobycia dużej ilości broni i zaopatrzenia słabo uzbrojonych plutonów AK na trenie obwodu i inspektoratu. Następnie „Gazda” spotkał się z dowódcą obwodu AK Jasło kapitanem Józefem Modrzejewskim pseudonim „Lis” i zaproponował mu wykonanie akcji dozbrojeniowej. Chciał to uczynić bez rozlewu krwi i niepotrzebnych strat w ludziach, bez walki. Przygotował dokładny scenariusz akcji, którą chciał przeprowadzić nocą z 4 na 5 grudnia 1943 roku w sobotę, kiedy większość Niemców z „Gamratu” wyjeżdżała do kina w Jaśle. „Lis” przyjął plan i zdecydował, że sam weźmie w tej akcji udział. „Gazda” ustalił z „Borysem”, że ten 4 grudnia przetnie druty kolczaste w ogrodzeniu od strony Wisłoki oraz rozkręci zabezpieczenie żelaznych drzwi do magazynu z bronią. Do akcji wybrano oddział składający się z 24 ludzi. Antoni Holik podawał, że było ich 27 z placówek AK Dębowiec, Kołaczyce, Warzyce i Świerchowa. Ich koncentracja nastąpiła w ustalonym dniu około godziny 19 w lesie w okolicach Podzamcza – Kowalowych. Tam odbyła się odprawa, podczas której „Gazda” i „Lis” rozdzielili zadania.

Ze względu na skąpość uzbrojenia i wypadek walki, w której użycie broni palnej mogło zaalarmować Niemców, AK-owców wyposażono w tzw. konstytucje, czyli kawałki linki zakończone metalowym ciężarkiem.
Następnie jeden po drugim przeskoczyli szosę i podeszli w górę rzeki w kierunku mostu pilnowanego przez Niemców. Kilkaset metrów przed nim grupa podzieliła się na dwie części. Jedna z nich pod dowództwem szefa plutonu z Warzyc sierżanta Jana Betleja pseudonim „Rafałek” została nad rzeką. Druga, licząca 12 ludzi, na czele z „Gazdą”, „Lisem” i dowódcą dywersji obwodu podporucznikiem Antonim Zawadzkim pseudonim „Teresa”, po otrzymaniu od „Borysa” świetlnego sygnału z terenu „Gamratu”, przeprawiła się wpław przez rzekę, w której lodowata woda sięgała poniżej ud.

Po sforsowaniu wysokiego brzegu uczestnicy akcji przeszli do miejsca skąd dostrzegli wcześniej sygnał latarką. W okolicy rozciętego ogrodzenia czekał na nich „Borys”. Po przejściu patrolu niemieckiego, pięciu AK-owców skierowało się w stronę magazynu. Byli nimi „Gazda”, „Borys”, „Teresa”, podporucznik Eugeniusz Tomaszewski pseudonim „Korzeń” i Ludwik Ligara pseudonim „Mały”. Każdy z nich był uzbrojony w pistolet. Ubezpieczał ich na wprost wejścia do budynku magazynu wyposażony w pistolet maszynowy „Lis”. Za swoimi plecami miał sześciu ludzi bez broni, których zadaniem było przenoszenie zdobycznego ładunku do rzeki.

Upłynęło nieco czasu zanim piątce żołnierzy zbrojnego podziemia udało się niepostrzeżenie wskoczyć do oświetlonego budynku wewnątrz którego na piętrze znajdowali się Niemcy. Po wejściu do piwnicy otworzyli drzwi do kotłowni, a później drzwi do magazynu. Przystąpili do wydawania broni, którą kolejni uczestnicy akcji przenosili nad rzekę, a później za Wisłokę i składowali ją nieopodal szosy, gdzie segregował ją sierżant „Rafałek”.

Czas płynął szybko. Dawno minęła godzina 23 i zbliżała się północ. Większość broni i amunicji udało się już przetransportować nad rzekę, gdy zaczęły nadjeżdżać samochody z wracającymi z kina żołnierzami wroga. Pojedynczo i grupkami wchodzili od drugiej strony budynku do mieszkań, a trzech z nich skierowało się do lasu. W tym czasie piątka AK-owców znajdowała się jeszcze w kotłowni, do której w pewnym momencie zaczął dobijać się celem sprawdzenia pieca jeden z Niemców. Gdy odszedł, z pomieszczenia wyszedł „Borys” i dał znak, że można je opuszczać. Niezwłocznie skierowali się w kierunku rzeki, a potem wpław na drugą stronę Wisłoki do reszty kolegów. Ubezpieczający ich „Lis” by uniknąć starcia z przybywającymi Niemcami, też zdecydował się wycofać. Wszyscy musieli uważać, żeby nie dostrzegli ich niemieccy wartownicy na moście.

Po rozdzieleniu ładunku AK-owcy ruszyli w kierunku Warzyc. Każdy z nich miał na sobie około 30 kilogramów broni i amunicji. Posuwając się w górę leśnych ostępów. Niektórzy z żołnierzy podziemia zauważyli jak w stronę Jasła wyjechały niemieckie samochody. Nie wiadomo czy już wtedy Niemcy zorientowali się o zniknięciu zawartości magazynu, czy samochody pojechały pod kino po kolejną grupę żołnierzy.

Objuczeni zdobycznym ładunkiem żołnierze posuwali się przed siebie, brnąc w padającym cały czas śniegu. Mokrzy, oblodzeni, zmęczeni, le uradowani z efektów akcji, dotarli do znajdującej się w okolicach Warzyc opuszczonej stodoły z zamaskowaną skrytką, gdzie zakopali większą część broni i amunicji. Następnie oddział podzielił się na mniejsze grupki, które z resztą broni, nie bez perypetii, udały się na swoje kwatery i meliny.

W wyniku akcji zdobyto jeden ciężki karabin maszynowy, 20 karabinów, 9 pistoletów maszynowych „mass”, 8 pistoletów „vis”, 4 skrzynie z granatami ręcznymi, kilkanaście skrzynek z amunicją, rakietnice z nabojami i inny sprzęt wojskowy. Broń tę i amunicję wykorzystano później do ubezpieczenia zrzutów lotniczych, do działań dywersyjnych i walk w ramach planu „Burza”.

Niemczy byli tak zaskoczeni porą i skutecznością akcji oraz dużymi stratami z rozbrojonego magazynu, że nie dawali tej sprawie rozgłosu. Ich dowódcy mieli pełną świadomość, że spora część odpowiedzialności za skuteczność polskiej akcji spadnie na nich. Ukarano jedynie kompanię wartowników, którzy mieli służbę pamiętnej nocy, wysyłając ich na front wschodni. Oprócz tego wzmocniono załogi magazynów. Niemcy nie zastosowali, na szczęście, żadnych akcji odwetowych i represji wobec miejscowej ludności.

Powszechnie udaną akcją AK-owcy nie tylko dozbroili, ale po raz kolejny w 1943 roku zadali wrogowi bolesny cios. Niemcy mieli ciągle w pamięci wydarzenia z początku sierpnia, kiedy żołnierze polskiego podziemia zbrojnego w brawurowy sposób opanowali więzienie w Jaśle. Akcje te dodawały ducha i nadziei na lepsze czasy miejscowemu społeczeństwu i udowadniały, że jeszcze Polska nie zginęła.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na jaslo.naszemiasto.pl Nasze Miasto